Cud miłości

Polecane artykuły

Google Weather

Wizyt od 2009.10.04:

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś267
mod_vvisit_counterWczoraj241
mod_vvisit_counterTen tydzień1589
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień1590
mod_vvisit_counterTen miesiąc1187
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc6843
mod_vvisit_counterWszystkie59821

Online (ostatnie 20 minut): 11
Twoje IP: 38.107.191.102
,
Today: Wrz 05, 2010
Start Manipulacje genetyczne - inżynierska katastrofa
Manipulacje genetyczne - inżynierska katastrofa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 09 czerwca 2010 20:10

Poniższy artykuł pochodzi z 71-go numeru Nexusa.

Strona internetowa jego wydawcy (Agencji Nolpress) to www.nexus.media.pl

Ich e-mail to Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Telefon do Agencji Nolpress to 85 653 55 11

Moim zdaniem ludzie muszą zdać sobie jak najszybciej sprawę z zagrożenia, które niosą ze sobą genetycznie modyfikowane organizmy. Szkody przez nie dokonywane dokonują się powoli i bardzo trudno je dostrzec.

Jedną z bardziej oburzających kwestii jest arogancja polityków będących u władzy, którzy dają się przekupywać i za judaszowe pieniądze zezwalają na hodowlę i sprzedaż genetycznie modyfikowanych organizmów na terenie rządzonego przez nich kraju. Ci głupcy łapczywi na pieniądze sami kiedyś umrą od tej żywności, bo nawet oni nie będą mogli jej uniknąć, gdy stanie się ona wszechobecna (OBY TAK SIĘ NIGDY NIE STAŁO!).

Żywność genetycznie modyfikowana lub zawierająca genetycznie modyfikowane składniki nie zabije nas od razu, ale będzie podstępnie niszczyła nasze zdrowie, czego skutkiem będzie to, że będziemy coraz częściej odwiedzali lekarzy. Oni z kolei nie będą mieli zielonego pojęcia , co nam jest. Na to nie będzie lekarstw - co najgorsze.

Zwolennicy GMO mówią, że ta żywność rozwiąże problem głodu na świecie. Może się to stać, ale w ten sposób, że bardzo wielu ludzi umrze od tej żywności. W związku z tym będzie mniej osób do wyżywienia i problem głodu przestanie być problemem. Nawiasem mówiąc na swiecie naprawdę nie ma problemu głodu. Jest to tylko jeden z fałszywych mitów, takich jak rzekome przeludnienie czy globalne ocieplenie. W średniowieczu istniał naukowy konsensus - Ziemia jest płaska. Teraz jest naukowy konsensus, mówiący - jest globalne ocieplenie. Zainteresowanych fałszywym mitem o głodzie na Ziemii odsyłam do artykułu "O mitach, które nam wpojono" pod Rozmaitości na tej stronie www. Z kolei jeśli chcesz dowiedzieć się o oszustwie w sprawie globalnego ocieplenia, to w najnowszym numerze Nexusa (71-szy) znajduje się artykuł "Climategate - oszustwo w sprawie globalnego ocieplenia", który wyjaśnia istnienie spisku w celu podtrzymywania mitu globalnego ocieplenia.

W tym najnowszym numerze Nexusa znajduje się także artykuł, który możesz przeczytać poniżej ("Manipulacje genetyczne - inżynierska katastrofa"). Możecie swobodnie go kopiować i przesyłać do znajomych, gazet i gdzie tylko chcecie, gdyż wszyscy ludzie w naszym kraju powinni zdać sobie sprawę z tego zagrożenia. Na początku każdego numeru tego czasopisma znajduje się oświadczenie w sprawie przedruków, które zabrania powielania artykułów w nim publikowanych, ale ma ono zupełnie inny cel (chodzi o to, żeby autorzy artykułów mogli być drukowani w innych pismach o większym nakładzie - żeby im to ułatwić). Może w powyższy sposób więcej ludzi dowie się o tym czasopiśmie, które (razem z Nieznanym Światem) jest według mnie znacznie bardziej wartościowe niż większość pozostałej prasy (z małymi wyjątkami).

Neo

MANIPULACJE GENETYCZNE - INŻYNIERSKA KATASTROFA

Szybko postępujące coraz szersze stosowanie techniki genetycznych manipulacji w rolnictwie ignoruje wpływ modyfikowanych roślin na zdrowie ludzi i środowisko i ma najprawdopodobniej związek z wymieraniem rojów pszczół na całym świecie.

Czy genetcyznei modyfikowana żywność powinna być wprowadzana do łańcucha pokarmowego? Temu tematowi debaty nie wolno pozwilić na wygaśnięcie i zbanalizowanie przez czołowe korporacje rolnicze powołujące się na wyniki badań uzasadniające niezbędność i nieszkodliwość genetycznych manipulacji roślin i zwierząt. Po środku sporu toczącego się między opozycyjnymi grupami naukowców w sprawie nieszkodliwości i znaczenia genetycznie modyfikowanych organizmów - znajduje się ogromna liczba konsumentów, którzy zasługują na bieżące informowanie o najważniejszych sprawach dotcyzących żywności GM i inżynierii genetycznej. Powodem jest to, że, mimo iż ten spór wciąż trwa i nie został jeszcze rozstrzygnięty, genetycznie modyfikowana żywność trafiłą już na półki naszych sklepów. Jest oczywiste, że powinniśmy wiedzieć, czy możemy kupować te produkty, czy unikać ich, i dlaczego. Przyjrzyjmy się zatem inżynierii genetycznej, zaczynając od jej podstaw aż po najnowsze badania.

Elementarz inżynierii genetycznej i jej rolniczych produktów

Genetycznie modyfikowany organizm to roślina lub zwierzę o zmodyfikowanym kodzie genetycznym. Inaczej mówiąc naukowcy wykorzystują techniki biologii molekularnej, takie jak wprowadzenie wektorowego wirusa lub wstrzelenie pożądanego genu za pomocą działa genowego pomiędzy geny docelowego organizmu, do zmiany jego genomu. Atrakcyjność określonych genów reprezentujących korzystne cechy występujące w innych organizmach roslinach lub nie-roślinnych jest kluczem do zrozumienia wszystkich "jak i dlaczego" kryjących się za inżynierią genetyczną, jak nazywa się ten proces.

Ogólnie mówiąc, manipulacje genetyczne są ukierunkowane na wzmocnienie pożądanych cech organizmu pod kątem potrzeb ludzkości, takich jak potrzeba wytwarzania większych ilości pożywienia niższym kosztem i z mniejszymi stratami spowodowanymi przez szkodniki. To wzniosły cel, biorąc pod uwagę, że liczba ludzi na świecie osiągnęła już sześć miliardów, a w roku 2050 przekroczy zgodnie z przewidywaniami dziewięc miliardów. Zapewnienie adekwatnej żywności dla liczącej miliardy ludzi populacji jest wielkim wyzwaniem, a w nadchodzących latach stanie się niewątpliwie jeszcze większym.

Mając to na uwadze, promotorzy inżynierii genetycznej głoszą, że wyizolowanie i wprowadzenie pożądanych genów do genomu kluczowych roślin uprawnych, na przykład uodporniających je na suszę lub zasolenie, umożliwi stworzenie takich ich odmian, które będzie można uprawiać na obszarach doświadczających susz lub tam, gdzie zasolona woda lub wody gruntowe uniemożliwiają uprawę rolnictwa. Transgeniczne uprawy to kolejna nazwa genetycznie modyfikowanych roślin, które są reklamowane jako przyjane środowisku, albowiem wymagają podobnie mniejszych ilości herbicydów, pestycydów i sztucznych nawozów do ochrony przed chwastami i szkodnikami, zaś spływ wód z pól z takimi uprawami rzekomo skaża cieki wodne w mniejszym stopniu. Naukowcy utrzymują również, że zbiory genetycznie modyfikowanych upraw są mniej podatne na choroby i niekorzystne warunki pogodowe, takie jak mróz, o którym wiadomo, że niszczy delikatne nasiona. Celem inżynierów genetycznych jest eliminacja tych strat w rolniczej produkcji poprzez wprowadzenie proteinowego genu zapobiegającego zamarzaniu, pobranego od polarnych ryb lub insektów, do takich roślin, jak na przykad pomidor, by wzmocnić ich tolerancję na niskie temperatury, które zabiłyby ich zwykłe, nie modyfikowane kiełki.

Przypuszczalnie najbardziej znanym przykładem inżynierii genetyczniej jest kukurydza Bt. Bacillus thuringiensis (Bt) to występująca naturalnie bakteria wytwarzająca zabójcze dla larw insektów krystaliczne proteiny. Wprowadzając gen kontrolujący wytwarzanie tych protein w nasionach kukurydzy, naukowcom udało się stworzyć całą gamę różnych odmian kukurydzy, która wytwarza własne pestycydy przeciwko takim insektom, jak omacnica prostowianka - motyl będący powszechnie znanym szkodnikiem kukurydzy. Tuż po tym odkryciu udało się stworzyć bawełnę Bt oraz całą gamę genetycznie modyfikowanych odmian soi, kukurydzy i rzepaku itd.

Głoszenie korzyści, jakie daje uprawianie genetycznie modyfikowanych roślin, oraz silny lobbing ponadnarodowych koncernów rolniczych zaangażowanych w ich rozwój i upowszechnianie doprowadziły w ostatniej dekadzie do ich gwałtownego przyrostu na całym świecie. Ogłoszony w lutym 2009 roku raport Global Acreage 2008 (Globalny areał 2008) szacuje, że powierzchnia przeznaczona na genetycznie modyfikowane uprawy wzrosła w roku 2008 o 9,4 procent (w stosunku do roku poprzedniego), czyli o 125 milionów hektarów. Porównajmy to z zaledwie 4,3 milionami akrów (około 1,74 mln ha), na których uprawiano genetycznie modyfikowane odmiany w roku 1996! Podsumowując, 25 krajów stosuje obecnie inżnierię genetyczną na komercyjną skalę, zaś najnowszymi członkami tej grupy są Boliwia, Egipt i Burkina Faso. Jak podaje raport, około 70 procent światowej produkcji soi w roku 2008 to soja genetycznie modyfikowana, natomiast udział genetycznie modyfikowanej bawełny w ogólnoświatowych zbiorach wyniósł 47 procent. Kraje o największych zasiewach genetycznie modyfikowanych upraw to Stany Zjednoczone (62,5 mln ha), Argentyna (21 mln ha), Brazylia (15,8 mln ha), Indie (7,6 mln ha) i Kanada (7,6 mln ha). Nawet Chiny, Paragwaj i Południowa Afryka uprawiały genetycznie modyfikowane odmiany, każdy z tych krajów na obszarze ponad miliona hektarów. Można tu jeszcze dodać, że ogłaszany co roku raport Międzynarodowej Organizacji ds. Stosowania Biotechnologicznych Rozwiązań w Rolnictwie (International Service for the Acquisition of Agri-Biotech-Applications) szacuje, iż w roku 2008 na całym świecie genetcyznie modyfikowane rośliny uprawiało 13,3 niliona farmerów, co stanowi przyrost o 1,3 miliona w stosunku do roku poprzedniego.


W sytuacji gdy coraz więcej rolników sięga po genetycznie modyfikowane odmiany i uprawia je na coraz większych obszarach we wszystkich cześciach swiatam, rosnąca liczba działaczy ruchu obrońców środowiska, członków organizacji religijnych, grup interesu publicznego oraz naukowców krytykuje specjalistów z dziedziny rolnictwa za ich krótkowzroczność i chciwość oraz lekceważenie długofalowych konsekwencji ingerowania w kompetencje natury. Na czele tych konsekwencji znajduje się wpływ genetycznych manipulacji na delikatny ekosystem, który od niepamiętnych czasów podtrzymuje życie na Ziemi i ludzkość.

Niektóre z prawdopodobnych efektów ubocznych genetycznie modyfikowanych upraw to niezamierzone uszkodzenia innych organizmów, zmniejszona efektywność pestycydów i przekazywanie genów do gatunków nie będących celem manipulacji. Czy te efekty uboczne mogą doprowadzić ludzkość na skraj zagłady, przeważając rzekome dobrodziejstwa genetycznie modyfikowanych odmian, takie jak wyższe plony itp.? Jest to bardzo możliwe, na co mogą wskazywać badania ryzyka niezamierzonych szkód powodowanych przez genetycznie modyfikowane odmiany wśród pszczół miodnych.

Obawy z powodu znikających pszczół

Na szczególną uwagę zasługują szkody wyrządzone pszczołom miodnym, jako że są one bezcenne w procesie zapylania co najmniej jednej czwartej miliona gatunków roślin kwiatowych, z których wiele ma kluczowe znaczenie dla światowego rolnictwa. Czy należy się zatem dziwić, że w listopadzie 2008 roku Earthwatch w ramach zainicjowanej przez siebie debaty uznała pszczołę za najpożyteczniejszy gatunek na naszej planecie?

Co więcej, pszczoły zwiększają wydajność plonów około 90 gatunków roślin, takich jak jabłonie, czarna jagoda i ogórki, o 30 procent, co oznacza, że wiele owoców i jarzyn stałoby się bardzo drogą rzadkością, gdyby pszczoły zniknęły z powierzchni Ziemi. Ponadto wiele naszych lekarstw, zarówno konwencjonalnych, jak i alternatywnych, pochodzi z roślin kwiatowych. Bawełna to kolejny ważny produkt powstający w rezultacie zapylenia przez pszczoły. Brak pszczół sprawiłby, że moglibyśmy pożegnać się z tanią bielizną i odzieżą. Ucierpiałby nie tylko człowiek, ale także ptaki i małe ssaki, które żywią się jagodami i nasionami, których powstanie jest uzależnione od zapylenia przez pszczoły - zginęłyby z głodu, a po nich żywiące się nimi wszystkożerne i mięsożerne drapieżniki, które stanowią kolejne ogniwo łańcucha pokarmowego. My, ludzie, ocalelibyśmy, żywiąc się wiatropylnym ziarnem i rybami, ale wybuchłyby wojny o kontrolę nad kurczącymi się zasobami żywności. Czy nie kłóci się to z najszlachetniejszym z motywów, który przyświecał rzekomo wprowadzeniu genetycznie modyfikowanych roślin - zwiększeniem globalnych dostaw żywności?

Chociaż inne owady i zwierzęta, jak na przykład nietoperze, motyke, a nawet osy, także zapylają, żadne z nich nie jest tak skonstruowane, aby zapylać z taką skutecznością, jak pszczoła. Proszę tylko zastanowić się nad następującymi liczbami. Wartość usług pszczół miodnych jako zapylaczy w samej tylko Unii Europejskiej została oszacowana na około 3 miliardy funtów rocznie. Mówi się, że wkład pszczół miodnych w produkcję rolną w Stanach Zjednoczonych wynosi ponad 14 miliardów dolarów.

Trudno się zatem dziwić, że rolnictwo, a być może nawet dalsze istnienei rasy ludzkiej, byłoby zagrożone, gdyby pszczoły zniknęły z powierzchni Ziemi. Obecnie, kiedy genetycznie modyfikowane rośliny gwałtownie torują sobie drogę do stania się normalnym elementem rolniczego krajobrazu oraz w obliczu braku badań długofalowych skutków oddziaływania pyłku z genetycznie modyfikowanych roślin na zachowanie rojów pszczół, tylko pszczelarze są zaniepokojeni. Z jednej strony pszczelarze walczą z rosnącą liczbą upadków rojów pszczół i depopulacją pszczół miodnych, a z drugiej rośnie upowszechnianie genetycznie modyfikowanych roślin.

Obawy pszczelarzy biorą się stąd, że w genetycznie modyfikowanych, takich jak na przykład bawełna Bt (jedna z najbardziej na świecie rozpowszechnionych genetycznie modyfikowanych roślin), DNA reprezentujące owadobójcze cechy bakterii Bacillus thuringiensis jest włączone do genomu rośliny. W rezultacie jej gen Bt lub pierwotna toksyna, proteina o naukowej nazwie Cry1Ab, zostaje odtworzona w każdej komórce rośliny, w tym w jej pyłku. Rozpylany wcześniej bakteryjny pestycyd mający za zadanie ograniczenie spadku zbiorów powodowanego przez insekty uszkadzające łodygi i korzenie oraz larwy mottyli był połykany tylko przez określone szkodniki, natomiast teraz również inne owady, w tym pszczoły miodne, zjadają trujące proteiny wytwarzane przez genetycznie modyfikowaną bawełnę za pośrednictwem obecnego w niej genu Bt. Jeśli chodzi o obecność Cry1Ab w ulach, kanadyjscy pszczelarze rozpylający Bt pod pokrywami uli, aby pozbyć się barciaka mniejszego (Achroia grisella - motyl z rodziny omacnic, którego larwa oplata miód pajęczyną), zauważyli zniknięcie tej ćmy nawet w nie opalanych ulach, co jest zapewne wynikiem spożywania przez pszczoły Cry1Ab w czasie żerowania na genetycznie modyfikowanych roślinach rzepaku.


Nie jest tak, że nie wykonano żadnych badań oceniających potencjalne skutki oddziaływania pierwotnej toksyny Cry1Ab na nie będące celem gatunki zamieszkujące rolnicze ekosystemy. Jeśli chodzi o pszczoły miodne, problem jest w tym, że większość badań ogranicza się do oceny zabójczych własności pyłku. Naukowcy z firmmy Bayer donoszą, że imidacloprid zawarty w nasionach potraktowanych nim słoneczników i kukurydzy lub uwolniony z nasion w czasie ich siania nie jest szkodliwy dla pszczół miodnych. Warto tu jednak zwrócić uwagę, że badania firmy Bayer nie obejmowały subletalnych zachowań wystawionych na działanie toksyn pszczół.

W sumie przeprowadzono niewiele badań obejmujących subtelne efekty działania protein Bt na pszczoły - efekty, które stają się oczywiste jedynie wtedy, gdy badanie śmiertelnych efektów nie jest celem badań - z których jeszcze mniej opublikowano w mediach głównego nurtu. W rezultacie pszczelarze, nie mówić już o reszcie ludzi, mają bardzo ograniczone możlwości zrozumienia potencjalnych efektó działania proteiny Cry1Ab na układ immunologiczny pszczół oraz na ich fizjologiczny i behawioralny rozwój. Biorąc pod uwagę, że rozwój fizjologicznych struktur związancyh z węchem i uczeniem się pszczół w fazie larwalnej (czerwie) i tuż po przekształceniu się ich w młode owady zachodzi w ich karmienia pyłkiem, nasuwa się pytanie, czy czerwie i młode pszczoły są wystawione na działanie toksyn, gdy są karmione pyłkiem pochodzącym z genetycznie modyfikowanych roślin? Czy dochodzi wtedy do jakiegoś szkodliwego wpływu na rozwój i proces uczenia się tych młodych pszczół, którego skutki objawiają się, gdy są już one dojrzałe? Uczenie się jest bardzi ważne w procesie poszukiwania pożywienia przez pszczoły miodne, stąd upośledzenie go, nie mówiąc już o zupełnym jego braku, może prowadzić do wyginięcia roju w wyniku niemożności znalezienia wystarczającej ilości pożywienia pozwalającej na podtrzymanie egzystencji ula.

W tym kontekście godne uwagi są wyniki badań R. Ramireza-Romerro i jego współpracowników. Celem ich badań była ocena potencjalnych subletalnych skutków działania dwóch stężeń proteiny Cry1Ab (3 ppb [części na miliard] i 5000 ppb) na trzy główne cechy życia młodych dorosłych pszczół: zdolność do przetrwania w czasie subchronicznego wystawienia na działanie Cry1Ab, zachowania żywieniowe pszczół oraz ich zdolność do uczenia się w okresie, gdy stają się poszukiwaczkami żywności.

Wyniki tych badań są zdumiewające. Badane stężenia protein Cry1Ab nie wywołały skutku śmiertelnego wśród pszczół miodnych, co oznacza, że nie dochodziło do drastycznych skutków obejmujących całe roje. Tym niemniej zachowania żywieniowe młodych pszczół wystawionych na działanie najwyższych stężeń proteiny Cry1Ab zostały zmienione - wystąpiło wydłużenie procesu przyswajania skażonego syropu. Mogło to oznaczać zbieranie mniejszych ilości pyłku. Co więcej, pszczoły wystawione na Cry1Ab w stężeniu 5000 ppb cierpiały na zaburzenia procesu uczenia się, co mogło niekorzystnie wpływać na ich zdolność zbierania pyłku niezbędną do podtrzymywania egzystencji ula. Pszczoły miodne są zwykle zdolne do rozpoznania braku pokarmu, nawet gdy utrzymuje się jego zapach, i dlatego zaczynają szukać innych jego źródeł. W kategoriach optymalnego żerowania ten proces ekstynkcji, jak się go określa, jest istotny dla eksploatacji zasobów pokarmu, ponieważ umożliwia żerującym pszczołom miodnym opuszczenie wyczerpanych źródeł pożywienia. Tymczasem młode dorosłe pszczoły nieustannie reagowały na zapach odżywki, nawet gdy nie uzyskiwały nagrody. W rezultacie żerujące owady poświęcają więcej czasu na żerowanie w suboptymalnych lub wyczerpanych żródłach pożywienia zamiast eksplorować nowe, co prowadzi do zebrania niedostatecznych do utrzymania przy życiu ulu zapasów pożywienia i w końcu do upadku roju.

W ramach niewielkiego badania przeprowadzonego w latach 2001-2004 przez Uniwersytet w Jenie w Niemczech jego naukowcy zbadali wpływ pyłku z kukurydzy Bt na pszczoły i doszli do wniosku, że brak jest danych wskazująych na "toksyczny wpływ kukurydzy Bt na populacje zdrowych pszczół". Kiedy jednak wykorzystane w badaniach pszczoły zostały przypadkowo zarażone pasożytem, stało się coś dziwnego: wśród tych, które były karmione pożywieniem zawierającym duże stężenie trucizny Bt, wystapił znacznie większy ubytek liczby osobników. Jak wynika z badań dyrektora Hansa-Hinricha Kaatza, profesora na Uniwersytecie w Halle w Niemczech, bakteryjna toksyna wytwarzana przez genetycznie modyfikowaną kukurydzę mogła "...zmienić powierchnię jelit pszczół, osłąbiając je na tyle, by umożliwić wtargnięcie pasożytom... lub odwrotnie. Tego nie wiemy". Te badania doprowadziły Waltera Haefekera, przedstawiciela niemieckich pszczelarzy, do wniosku, że genetycznei modyfikowane, odporne na insekty rośliny, któe zajmują obenie około 40 procent areału upraw kukurydzy w USA, odgrywają znaczącą rolę w rozszerzającym się upadku rojów.

Pszczoły miodne giną nie tylko na obszarach, gdzie genetycznie modyfikowane rośliny są bardzo rozpowszechnione, ale również tam, gdzie są one uprawiane jedynie na małych testowych poletkach. Profesor Joe Cummins zwrócił uwagę na powszechnie stosowaną ochronę nowo wykiełkowanych genetycznie modyfikowanych nasion, w czasie gdy są one bezbronne, przy pomocy stosunkowo nowej klasy insektycydów z grupy neonicotinoidów (w tym imidaclopridu, thiametoxamu, clothianidinu i innych), które są bardzo tokszyczne dla owadów, w tym pszczół, nawet w bardzo niskich stężeniach. W swojej pracy zatytułowanej "Requiem for the Honeybee" ("Requiem dla pszczoły miodnej") przytaczane są liczne badania wskazujące na to, że imidacloprid jest szkodliwy dla rojów pszczół. Naukowcy pracujący pod auspicjami Krajowego Instytutu Hodowli Pszczół w Bolonii we Włoszech odkryli na przykład, że pyłek uzyskanych z nasion potraktowanych imidaclopridem zawiera zanczną ilość tego insekcytydu, i sugerują, że jest on jedną z głównych przyczyn upadku rojów pszczół miodnych. Analiza zbiorów kukurydzy i słonecznika wychodowanych z nasion potraktowanych imidaclopridem wskazuje, że duże ilości tego insektycydu zostały zawleczone do pasiek. Okazało się, że subtelne dawki imidaclopridu podane w roztworze sacharozy wpływają na sposób lokalizowania ula i żerowania pszczół miodnych. Te, które były karmione tym insektycydem w stęzeniu od 500 do 1000 ppb, nie wracały do ula i znikały, natomiast te, które piły roztwór o stężeniu 100 ppb opóźniały się o 24 godziny w stosunku do osobników kontrolnych. Imidacloprid rozpuszczony w roztworze sacharozy podawany pszczołom w laboratorium zakłocał ich porozumiewanie się na okres kilku godzin. Subletalne dawki imidaclopridu stosowane w eksperymentach laboratoryjnych i polowych obniżyły aktywność lotów pszczół oraz rozróżnianie przez nie zapachów.


Powyższe badania wskauzją, że istnieje nie cierpiąca zwłoki potrzeba wsprowadzenia moratorium na komercyjne uprawianie genetycznie modyfikowanych roślin aż do czasu potwierdzenia nieszkodliwości genetycznych manipulacji w dłuższej perspektywie czasowej.

Już teraz wiadomo na podstawie badań wydajności genetycznie modyfikowanych upraw i ich wymagań pod kątem zapotrzebowania na pestycydy, że większość obecnei uprawianych roślin GM nie jest wydajniejsza ani nie wymaga mniej pestycydów. Po przeprowadzeniu w roku 1998 przeglądu ponad 8200 uniwersyteckich badań dr Charles Benbrook, były dyrektor Komisji ds. Rolnictwa przy Krajowej Akademii Nauk Stanów Zjednoczonych, ustalili, że genetycznie modyfikowana soja Roundup Ready daje średnio od 5 do 10 procent mniejsze plony niż podobne, naturalne jej odmiany. Jedynym powodem wybierania przez rolników odmiany Roundup Ready jest to, że pozwala ona na uproszczenie form chemicznej ochrony - na przykład na opylanie z samolotów większymi dawkami herbicydów, na których działanie dana roślina została genetycznie uodporniona.

Obawy w sprawie nieszkodliwości genetycznie modyfikowanych roślin

Zostawmy już temat przeżywalności pszczół i inne efekty uboczne, bo okazuje się, że wpływ genetycznie modyfikowanych roślin na zdrowie ludzi również budzi zastrzeżenia. Na przykład już teraz wiadomo, że niektórzy ludzie są uczuleni na pyłek zawarty w miodzie wytworzonym z konwencjonalnych upraw. Proszę teraz wyobrazić sobie zagrożenie dla zdrowia, do którego dojdzie, gdy wytworzona przez genetycznie modyfikowane rośliny nowa proteina, która znajduje się również w wytwarzanym przez nie pyłku, przedostanie się do miodu wytwarzanego przez żerujące na nim pszczoły. Otóż, jest bardzo prawdopodobne, że wprowadzenie obcego genu do służącej jako pokarm rośliny może stworzyć nowy alergen lub wywoływać niebezpieczną reakcję u alergików.

Patrząc perspektywicznie, problem ten powinien być pilnie rozpatrzony w świetle dużej liczby dzieci w Stanach Zjedonoczonych i Europie, u których wytworzyły się zagrażające ich życiu alergie na orzeszki ziemne i inne pokarmy. W normalnych warunkach konsumenci radzą sobie z alergiami pokarmowymi, unikając pokarmów, o których wiedzą, że wywołują u nich niebezpieczne reakcje. Co się zaś tyczy genetycznie modyfikowanych pokarmów, trudno oczekiwać, że każdy produkt zawierający niewielką ilość genetycznie modyfikowanego składnika zostanie opatrzony informacją podającą źródło obcych genów. Jak w tej sytuacji konsumenci będą identyfikować potencjalne alergeny?

Już teraz odłożono na bok projekt zwiększenia własności odżywczych soi (Glycine max) poprzez wprowadzenie do niej genu bogatej w metioninę albuminy 2S z brazylisjkiego orzecha (Bertholettia excelsa) z powodu obaw przed wywołaniem niespodziewanych reakcji alergicznych. Opublikowane w magazynie New England Journal of Medicine wyniki badań dowodzą, że u osób uczulonych na orzechy brazylijskie wystąpiła taka sama reakcja alergiczna po zjedzeniu genetycznie modyfikowanej soi zawierającej ich geny.

Warto tu wspomnieć, że tę manipulację genetcyzną przeprowadzono, aby zwiększyć własności odżywcze soi poprzez zwiększenie wytwarzania metioniny w proteinowej frakcji nasion. Co ciekawe, w pracy opublikowanej w magazynie The Journal of Medicinal Foods dr Marc Lappe i jego współpracownicy podają, że genetycznie modyfikowana soja zawiera mniej fitoestrogenów niż naturalna. Fitoestrogeny łączą się z ochroną przed zawałem serca, osteoporozą i rakiem piersi, Okazuje się, że genetycznie modyfikowana soja ma od 12 do 14 procent mniej fitoestrogenów w porównaniu z jej nie modyfikowaną odmianą, co stanowi istotną różnicę w wartości odzywczej.

Co więcej, pokarmy poddane modyfikacji, tak by można je było dłużej przechowywać, mogą charakteryzować się zafałszowaną świeżością, co oznacza, że inżynieria genetyczna może wprowadzać konsumentów w błąd, namawiając ich do kupna owoców i jarzyn, które wyglądają jak dojrzałe, choć w rzeczywistości nie mają odpowiedzniej wartości odżywczej lub smaku naturalnych dojrzałych owoców.

Magazyn The Lancet opublikował artykuł omawiający wpływ genetycznie modyfikowanych ziemniaków na przewód pokarmowych szczurów. Jego autorzy, dr Arpad Pusztai, światowy autorytet w dziedzinie roślinnych protein zwanych lektynami z Instytutu Badawczego Rowetta w Szkocji, i jego współpracownik dr Stanley Ewen, badali przez 30 miesięcy w latach 1995-1998 wpływ genetycznei modyfikowanych ziemniaków, do których wprowadzono gen kodujący lektynę pozyskany z przebiśniegów, na zdrowie szczurów. W następstwie swoich badań ustalili, że karma zawierająca te ziemniaki uszkadzała układ trawienny szczurów. Dr Pusztai był tym zaskoczony, ponieważ podczas sześciu lat wcześniejszych badań nad lektyną z przebiśniegów nie zaobserwował jej toksycznych skutków, kiedy była dodawana jako proteinowy suplement do pokarmu. Kiedy jednak ta lektyna była wytwarzana przez dodany do ziemniaków gen, wywoływała szkodliwe dla zdrowia skutki.

Rozmiary efektów ubocznych są ogromne i wystąpiły one, zanim jeszcze ich praca została opublikowana. Krytycy zaatakowali dra Pusztaia i dra Evansa, twierdzącm że ich badania są obarczone błędami i nie spełniają kryteriów naukowej analizy (mimo faktu, że ich praca została zatwierdzona i opublikowana przez magazyn The Lancet). Nie zważając na wyjaśnienia autorów stwierdzili, że gen wprowadzony do ziemniaków był genem lektyny z przebiśniegów, którą uważano za trującą dla ssaków, mimo iż dr Pusztai wykazał wcześniej, że to nieprawda. Wypowiedzi dra Pusztaia na temat jego odkryć dotyczących niebezpiecznych skutków ubocznych wywoływanych przez genetycznie modyfikowaną żywność sprawiły, że Instytut Badawczy Rowetta przejął jego notatki z badań i zwolnił go z pracy, mimo iż dr Pusztai przepracował w nim 36 lat. Jego odkrycia przeczyły przeważającym przekonaniom mówiącym, że genetycznie modyfikowana żywność jest nieszkodliwa i że procedury testowania jej nieszkodlwości są właściwe. W przeprowadzonym w nim w roku 2000 wywiadzie dr Pusztai wyjaśnia potrzebę właściwych i wyczerpujących badań genetycznie modyfikowanej żywności.


"Nie jemy przebiśniegów ani toksyn wytwarzanych przez Bacillus thuringiensis [Bt]. Mamy obecnie genetycznie modyfikowaną kukurydzę Bt i ziemniaki Bt. Na razie nie spożywmy zbyt wielu tych rzeczy w genetycznie modyfikowanej żywności dostępnej w sprzedaży. W naszym interesie jest dokładne ich zbadanie" - oświadczył dr Pusztai.

Kiedy dr Pusztai i dr Evans testowali lektynę w pokarmach, wykorzystywali stężenia rzędu 1:1000. Takie stęzenie nie wyrządzało żadnej szkody. Natomiast w przypadku genetycznych modyfikacji okazało się, że problemy wystąpiły już przy stężeniach sto razy niższych. Podsumowując wyniki swoich badań, dr Pusztai powiedział w tym samym wywiadzie:

"Nasze badania dowodzą jednoznacznie, że skutki nie wynikają z małej ekspresji genu, ale zależą od tego, w jaki sposób gen został wstawiony do genomu ziemniaka i co z nim zrobił. To właśnie dlatego przemysł i politycy tak ostro wystąpili przeciwko mnie".

Problemy z genetycznymi manipulacjami u zwierząt

Nieszczęściem jest to, że przemysł propagujący genetyczne manipulacje jest potężny i prowadzi intensywne prace w tym zakresie. Inżynieria genetyczna wykracza już poza świat roślin. Trwają prace nad wprowadzeniem genów pochodzących z organizmów, które nigdy nie były używane w charakterze pożywienia w ludzkim bądź zwierzęcym łańcuchu pokarmowym.

W roku 2008 naukowcy skonstruowali genetycznie modyfikowaną rasę świń zdolnych do lepszego absorbowania roślinnego fosforu, w wyniku czego zawartość fosforu w ich odchodach została zredukowana aż o 60 procent.

Celem wyżej opisanych badań było zmniejszenie zanieczyszczenia cieków wodnych fosforanami i azotanami (eutrofizacja), tak by gnojowica stała się przyjaznym dla środowiska roztworem. W Unii Europejskiej żywy inwentarz odpowiada za 34 procent zanieczyszczenia fosforanami, w którym świnie mają duży udział, ponieważ nie są zdolne do trawienia fosforu występującego w roślinach i wydalają go w postaci fosforanu. Poziom tego skażenia pogłębił się jeszcze bardziej wskutek coraz częstszego karmienia świń mineralnymi fosforanowymi suplementami w celu zmaksymalizowania przyrostu ich wagi.

Trwają prace nad stworzeniem odmiany łososia rosnącego dwa razy szybciej od normalnego poprzez wprowadzenie do niego genów innej ryby - węgorzy amerykańskiej.

To kolejne przykłady pozornych działań naukowców chcących rozwiązać problemy ochrony środowiska lub zintensyfikować globalne dostawy żywności przy pomocy genetycznych manipulacji. Te pełne najlepszych intencji rozwiązania są w najlepszym przypadku jedynie połowiczne, ponieważ zajmujący się nimi ludzie cierpią na uproszczone widzenie.


Znacznie efektywniejszym rozwiązaniem problemu skażenia cieków wodnych fosforanami jest na przykład opracowanie systemu hodowli, który dopasowałby ochchody żywego inwentarza do potrzeb upraw. W ten sposób można by uniknąć problemu szkodliwego wypływu nadmiaru gnojownicy i jednocześnie poprawić warunki życia zwierząt.

Jeśli chodzi o globalne dostawy żywności, wystarczy zapobiec jej marnotrawstwu i sprawiedliwie dzielić ją pomiędzy wszystkie kraje. Szybko okazałoby się, że Ziemia jest zdolna w pełni zaspokoić potrzeby ludzkości w tym zakresie.

Niestety, nie jest w stanie zaspokajać jej chciwości kosztem środowiska lub innych ludzi w nieskończoność. I jest to coś, nad czym warto się zastanowić.

Charu Bahri


Zmieniony: czwartek, 10 czerwca 2010 22:01
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież